
Te ikonę można było obejrzeć na wystawie "Niebiański Splendor", która miała miejsce w Krakowie.
Jestem pod ciągłym urokiem tej właśnie szkoły. Ikon greckich w ogóle. Ale kreteńskie lubię najbardziej. Być może z powodu ich dostojeństwa, ogromnych emocji, pozornie niewidocznych, uczuciowości oddanej w małych gestach. Tutaj postacie są namacalne, nie tak eteryczne, jak w ikonach ruskich.
Już raz próbowałam napisac ikonę, wzorowaną na tej właśnie szkole. To była moja trzecia ikona, pisana dwa lata temu dla mojego taty, który wtedy przechodził bardzo ciężką operację i praca nad nią łączyła się z modlitwą za niego. Ten czas, z jego trudnościami, jest obecny tutaj.